Jesteś tutaj:Strona Główna > Katalog > Akcesoria > Chroń tyły - błotniki do maratonurejestrujzaloguj

Chroń tyły - błotniki do maratonu

image Jeśli jesteś zatwardziałym góralem z blachą zamiast skóry na tyłku, możesz sobie odpuścić i spokojnie nie czytać dalej. My jednak uważamy, że mimo nikczemnej nazwy, dolna część pleców zasługuje na nieco więcej komfortu.

Kolarzy można podzielić na uwielbiających się brudzić i paćkać w błocie oraz takich, którzy wolą „na czyściocha”. Wielu uważa zakładanie błotników do „górali” za wielkie faux pas [czyt. fo pa]. A na zawody to już w ogóle obciach. Bo za ciężkie i konkurenci wyśmieją, żeś „mientki Bolek”. A błotniki to nadają się do miejskich „holendrów”. A to guzik prawda. Bo właśnie w góralach na długim dystansie są one najbardziej potrzebne. Na zawodach również. Upaprany błotem rower działa zauważalnie gorzej niż czysty. Na mniej sprawnym rowerze jedzie się gorzej i wolniej. Jedzie się gorzej i wolniej niż na cięższym o masę błotników rowerze. Jasne, że błoto przykleja się do błotników zwiększając tym samym ciężar roweru, ale bez nich błocko również oblepia rower, często dociążając rower jeszcze bardziej. Prosty przykład. Widział ktoś z was auto terenowe bez błotników? No właśnie. Od razu informujemy, że nie chcemy Was namawiać do stosowania pełnych błotników w góralach. A to nie dlatego, że zapychają się błotem czy ograniczają możliwości jazdy w terenie. Przyczyna jest zupełnie inna. Wielu z nas próbowało stosowania takich błotników. Bez względu na cenę i markę producenta pod wpływem drgań jakie mają miejsce podczas jazdy terenowej we wszystkich wyrywały się mocowania prętów do błotników. Doprowadzające do szału klekotanie pomijamy. Pełne błotniki są idealne do treningów na szosie, gdzie jedzie się przeważnie w grupie a savoir vivre zabrania wzajemnego ochlapywania.

 


Powyższy tekst jest fragmentem prezentacji, jaką zamieściliśmy w numerze bikeBoard 3/2008 (gdzie kupić)

wczytywanie...

schowek

Aby korzystac ze schowka musisz być zalogowany

porównaj